Liczy się wnętrze, liczy się treść – Jay Kristoff, Amie Kaufman „Illuminae. Illuminae Folder_01”

Co może być silnikiem napędowym i wyznacznikiem do działania przy zakupie książki z gatunku, za którym nie przepadam? Wydanie… Nie oszukujmy się, w przypadku powieści „Illuminae. Illuminae Folder_01” większość z nas – czytelników, kupiła ją ze względu na walory artystyczne. Ja również. Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, lecz pamiętajmy, że to właśnie oprawa graficzna ma duży wpływ na to, czy kupimy daną książkę, czy nie. 

IMG_20170906_194513

„Illuminae. Illuminae Folder_01” to powieść science fiction, w której główną rolę odgrywa walka i potrzeba przetrwania w próżni, jaką jest wszechobecny kosmos oraz uczucia łączące człowieka z drugim człowiekiem. „Naciska spust. A w jego rękach niczym różą, kwitnie śmierć.” Z początku przedstawiona w książce narracja może sprawiać czytelnikowi sporo kłopotu. Mamy tutaj do czynienia z historią przedstawioną za pomocą danych, plików dokumentów, które musimy rozczytać oraz poukładać sobie w głowie. Mi samej ciężko było się „wgryźć” w fabułę i nie przeczę – początek nie zachwycił mnie wcale. „Kiedy w milczeniu znosimy tyranię, umiera w nas człowiek.” Zaskakujące jest to, jak szybko po nieudanym wstępie książka się rozkręciła i nabrała tempa. Dużą zasługą na tle szybkiego czytania miały wpływ strony, a raczej wydanie – nie raz występowała na nich jedynie grafika lub czarne tło z krótkim dialogiem zajmującym trzy linijki tekstu. Głównie przez to powieść można przeczytać w jeden dzień i nie ukrywam, że to rozwiązanie bardzo przypadło mi do gustu. „Wiem, co ma dla niego znaczenie, kiedy stoi na skraju wieczności. Ona. On nie chce umrzeć. Nie boi się. Po prostu nie może znieść myśli, że zostawi ją samą.” Całość powieści wywarła na mnie spore wrażenie, lecz jedna rzecz okropnie mnie irytowała – był to wątek miłosny. Według mnie książka oscylująca na granicy pomiędzy młodzieżówką, a science fiction (w zdecydowanej większości) powinna skupiać się bardziej na akcji, niźli na wątku romantycznym. Czytałam książkę z zapartym tchem jedynie w momentach, gdy akcja rozwijała się stopniowo i była zarazem dynamiczna. Odniosłam wrażenie, że miłość w tej powieści gra pierwsze skrzypce, a że jestem osobą, która nie przepada za romansami – uważam, że powinno być tego zdecydowanie mniej. Myślę, że czytelnicy młodzieżówek, powieści romantycznych oraz fantastyki, science fiction na pewno odnajdą się w tej historii. Mnie osobiście bardzo się podobała i przeczytałam ją jednego dnia. Na pewno sięgnę również po drugi tom, jeśli tylko go zdobędę, bądź zostanie wydany w Polsce, lecz książka ta nie zostanie jedną z moich ulubionych. Nad tym trochę ubolewam, bo wkład graficzny odnosi większe sukcesy, niźli treść.

Moja ocena: 7/10*

 

2 thoughts on “Liczy się wnętrze, liczy się treść – Jay Kristoff, Amie Kaufman „Illuminae. Illuminae Folder_01”

  1. Mam ostatnio ogromny bum na literaturę science fiction i czytam jej zdecydowanie więcej niż kiedyś, ale nad tą książką wciąż się zastanawiam. Szczególnie nad tym, czy aby ten szum wokół niej nie jest przereklamowany. Wydanie rzeczywiście jest piękne, ale boję się, że wnętrze mnie zawiedzie, choć nie jestem na nie nastawiona jakoś zbyt entuzjastycznie. A twoja recenzja jest chyba pierwszą nie pełną zachwytów, jaką czytam.

    Polubienie

    1. Też mnie dziwi ilość opinii 10/10. Według mnie książka jest super, ale żeby nazwać ją dziełem lub super bestsellerem, to nie… Nie bardzo. Książkę polecam, aczkolwiek czytałam lepsze. Za to wydanie zachwyca. 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s