Kiedy historia jest jedynie sumą zagadek i niedopowiedzeń – Robyn Schneider „Początek wszystkiego”

Powieści młodzieżowe zazwyczaj opierają się na jednym i tym samym schemacie. Dlatego też są one często pospolite i rzadko zdarza się wśród nich perełka, która ma więcej do zaoferowania niźli płytka opowiastka romantyczna. Czy „Początek wszystkiego” jest tą wyjątkową historią? 

Ezra Faulkner to gwiazda swojej szkoły. Jest popularny, wysportowany i co za tym idzie – przystojny. Miał zostać królem balu maturalnego, lecz los odwrócił się do niego plecami. Dziewczyna go zdradziła, a auto roztrzaskało mu kolano. Przyjaciele okazali się jedynie na pokaz, a cała kariera sportowca legła w gruzach. Jednak nie wszystko okazało się złe. Ezra poznaje Cassidy Thorpe – dziewczynę, która zna bardzo dziwne słowa i uwielbia ich używać, zjeździła kawał świata i zdecydowanie wyróżnia się od reszty osób, które dotychczas Ezra znał. Co się stanie, gdy ta dwójka stanie ze sobą twarzą w twarz? „Słowa mogą Cię zdradzić, jeżeli wybierzesz niewłaściwe, albo wyrazić mniej niż powinny, jeśli jest ich zbyt wiele.” Bohaterowie – inni niż się spodziewałam? Owszem. Ezra Faulkner, który na ogół mógłby uchodzić za postać niegrzeszącą inteligencją, okazuje się kimś zupełnie innym. Kimś, kto nie podpada pod żadną kategorię dotyczącą stereotypów: nie jest „bad-boy’em” ani popularnym bucem – jest osobą rozumną i realnie patrzącą na otaczający go świat. Cassidy Thorpe jest z kolei postacią owianą nutką tajemnicy. Poznajemy ją za każdym razem na nowo i choć myślimy, że niczym nas już nie zaskoczy – mylimy się. Czytelnika mogą na pewno rozbawić używane przez nią wyrażenia. Cassidy bowiem używa dziwnych słów praktycznie cały czas. Autorka bardzo dobrze nakreśliła ogólny zarys bohaterów, jak i przeniosła go na karty powieści. Ta kreacja wyjątkowo przypadła mi do gustu. „Chyba każdy zna taki scenariusz. Stoisz w kolejce w aptece albo gdzieś, a koleś z tyłu żuje ci gumę prosto do ucha, i to jest tak obrzydliwe, że myślisz sobie: „On to chyba robi specjalnie”. Ale jesteś kompletną ciapą, więc po prostu stoisz dalej i bierzesz to na klatę.” Poza bohaterami powieści spodobała mi się również fabuła, która jest ciekawie opisana i widać, że autorka miała na nią konkretny pomysł. Wątki są logiczne i spójne, a sama historia ma całkiem zaskakujące zakończenie. Niestety nie wszystko jest tutaj kolorowe. Choć ogółem książka jest warta tego, by po nią sięgnąć, to mimo wszystko styl pisania Robyn Schneider był dla mnie męczący. Autorka pisze prostym, nieskomplikowanym językiem, lecz lubi też napisać więcej nadprogramowych szczegółów, przez co nie raz zasypiałam nad książką. Plusem jest na pewno fakt, iż powieść ma 352 strony, choć myślę, że gdyby pisarka ograniczyła niektóre wątki do minimum – książka nabrałaby tempa i byłaby nieco krótsza. Podsumowując, powieść „Początek wszystkiego” to ciekawa oraz oryginalna powieść z dobrze wykorzystanym potencjałem, lecz rozwleczoną akcją. Polecam ją zwłaszcza osobom, które uważają, że powieści młodzieżowe nie mają żadnej wartości lub opierają się głównie na stereotypach.

Moja ocena: 8/10*

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s