Nie jest mi dane oceniać cudzą traumę, czy życie prywatne drugiego człowieka. Może właśnie dlatego tak długo zwlekałam z napisaniem swojej opinii na temat książki Jennette McCurdy pod tytułem „Cieszę się, że moja mama umarła”. Przedstawione na łamach tej autobiografii wydarzenia, proces wychodzenia z zaburzeń, czy właśnie relacja autorki z matką nie były łatwe do przetrawienia, choć samą książkę przeczytałam w zaledwie dwa dni na początku lutego bieżącego roku. Po niemalże sześciu miesiącach od ukończenia lektury nadal mam tę książkę głęboko w pamięci, dlatego postanowiłam się o niej wypowiedzieć.
Czytaj dalej „Rzecz o traumie w obliczu toksycznej relacji córki z matką — Jennette McCurdy „Cieszę się, że moja mama umarła””Pierwsze podejście do polskiego urban fantasy — Katarzyna Wierzbicka „Tajne przez magiczne”
Przedszkole, demony, magia. Czy to może działać? Zadawałam sobie to pytanie od pierwszej chwili, gdy tylko ujrzałam tę książkę w internecie. Mimo iż nie należę do osób dobrze zaznajomionych z fantastyką, a szczególnie z urban fantasy, zaufałam wydawnictwu i kupiłam tę książkę (a w zasadzie obie części na zeszłorocznych targach książki w Krakowie). Muszę powiedzieć, że to było naprawdę interesujące spotkanie z lekturą.
Czytaj dalej „Pierwsze podejście do polskiego urban fantasy — Katarzyna Wierzbicka „Tajne przez magiczne””Lekka oraz naiwna — Elena Armas „The Spanish Love Deception”
Moja relacja z romansami jest skomplikowana. Kiedy mam ochotę przeczytać wyważoną, realną oraz „sympatyczną” książkę z tego gatunku, zwykle trafiam na taką, która jest tego czystym przeciwieństwem. I gdy w końcu sięgnęłam po kolejną, co zdarza się stosunkowo rzadko, myślałam, że miło się zaskoczę. Ta myśl towarzyszyła mi przez stosunkowo dużą część książki, lecz gdy przyszło ją dokończyć, wróciłam do punktu wyjścia. Znowu.
Czytaj dalej „Lekka oraz naiwna — Elena Armas „The Spanish Love Deception””