„Wyobraź sobie, jak wyglądałby świat, gdyby można było robić wszystko. Wszystko. I to bezkarnie.” – Louise Penny „Martwa Natura”

Owiana tajemnicą śmierć emerytowanej nauczycielki. Zło czające się w pobliżu oraz nieuchwytny zabójca. Three Pines to było małe spokojne miasteczko, w którym nikt nie był anonimowy, to miejsce, w którym panowała iście rodzinna atmosfera – do czasu… 

„Three Pines nie umieszczano na turystycznych mapach, bo leżało zbyt daleko od głównych, a nawet bocznych dróg. Podobnie jak na Narnię, zwykle natykano się na nie przypadkiem i ze sporą dozą zdumienia, że tak dawno założone miasteczko przez cały czas ukrywało się w tej dolinie.” Powieść Louise Penny to kryminał, napisany w klasycznym stylu, co może niektórym przypominać, chociażby książki Agathy Christie, mimo, iż akcja powieści osadzona jest w naszych czasach. Warto zaznaczyć, iż została ona wcześniej wydana w Polsce pod tytułem „Martwy punkt”. „Wyobraź sobie, jak wyglądałby świat, gdyby można było robić wszystko. Wszystko. I to bezkarnie.” Moje odczucia względem tej historii są mieszane. Mamy tutaj do czynienia z ciekawą fabułą, intrygą, jak i bohaterami, których kreacja jest osadzona wokół klasycznych wzorców zachowań detektywów. Głównego bohatera – Armanda Gamache, przyrównałabym do Herkulesa Poirot, ze względu na dociekliwość, jak i poziom humoru,  jakim operują obie postaci. Jest tutaj też kilka rzeczy, które w moim odczuciu były po prostu zbędne, jak chociażby szczegółowe opisy niektórych sytuacji, które tak naprawdę tego nie wymagały. Nie ukrywam, iż to głównie ze względu na nie, tak opornie szło mi przebrnięcie przez tę historię. Nie potrafiłam skończyć jej w dwa wieczory, czy też tydzień. Jest tutaj kilka wątków, które na spokojnie można było pominąć, według mnie. Co więcej, czytając „Martwą naturę” zauważyłam całkiem sporo powtórzeń, które zdecydowanie nie pomagały mi wciągnąć się w tę książkę, a niektóre dialogi wydały mi się po prostu nienaturalne. Z jednej strony widać, iż powieść została napisana przez kobietę. Historia nie jest tak brutalna, jakby mogło się wydawać, a Louise Penny pisze w sposób prosty, lecz zabarwiony poetyckim stylem. „Pod koniec kij modlitewny mienił się od powiewających kolorowych wstążek, z których zwisały podarunki kobiet. Wiatr unosił przedmioty i porywał je do tańca nad ziemią, dookoła modlitewnego kija; zderzały się i dźwięczały jak w symfonii.” Tym, co zdecydowanie podobało mi się w tym utworze, to zarys fabuły, bohaterowie, jak i klimat – gęsta i mroczna atmosfera małego miasteczka Three Pines. Uczucie towarzyszące bohaterom, iż nikt tak naprawdę nie jest bezpieczny, a każdy z nich może być podejrzanym. „Martwa natura” jest debiutem, nie zapominajmy o tym. W tym momencie autorka ma na swoim koncie więcej książek, a ja mogę jedynie zgadywać, że każda z nich jest lepsza od poprzedniej. No cóż… Moja przygoda z tą powieścią dobiegła końca. Uważam, iż nie jest ona zła, lecz po prostu trochę jej brakuje do bycia bardzo dobrym kryminałem. Jak na debiut całkiem dobra, lecz nie idealna. Z pewnością dla czytelników, którzy lubią rozsmakować się w powieści, a nie dla tych szukających wrażeń niczym z książek sensacyjnych.

Moja ocena: 5/10*

Za możliwość zrecenzowania powieści, dziękuję wydawnictwu Poradnia K.

logo-1592378267

2 myśli na temat “„Wyobraź sobie, jak wyglądałby świat, gdyby można było robić wszystko. Wszystko. I to bezkarnie.” – Louise Penny „Martwa Natura”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s