Na pokładzie hiszpańskiego transatlantyku – Jorge Díaz „Wszystkie marzenia świata”

By przedstawić czytelnikowi naturalną, ciekawą historię lub fikcję historyczną, trzeba operować ogromną wiedzą na temat danego obszaru przeszłości oraz dobrym warsztatem pisarskim. Czy Jorge Díaz napisał powieść, spełniając oba warunki? 

Luksusowy hiszpański transatlantyk, Príncipe de Asturias, wyrusza w swój ostatni rejs. „Hiszpańskim Titanic’em” płynie wiele osób, lecz każda w innym celu, z innym marzeniem, które pragnie spełnić. „Miasto stopniowo się oddala: jego góry, jego ulice, jego zabytki… W głębi można już dostrzec szkielet jednej z wież przyszłej katedry Sagrada Familia.” „Wszystkie marzenia świata” to druga powieść tego autora, którą przeczytałam. Z początku zastanawiałam się, czy pisarz ponownie wkroczy na ścieżkę zbyt przesadnego opisu historii wybranych postaci, czy może nada powieści większej dynamiki. Moje pierwsze przypuszczenia potwierdziły się, a ja dostałam przyjemną powieść z bardzo dobrze zarysowanym tłem historycznym oraz bohaterami. I choć opowieść, jak by to mogłoby się przypuszczać po określeniu „hiszpański Titanic”, powinna kręcić się wokół danego zdarzenia, o którym zostaliśmy oficjalnie poinformowani. Katastrofa została jednak wpleciona w historię w nieznacznym stopniu, a pierwsze skrzypce na łamach powieści odgrywają relacje międzyludzkie, powody, które pchają ludzi w określonym kierunku oraz refleksje na temat upływu czasu, wobec którego nie jesteśmy i nigdy nie będziemy obojętni. „Idą na dno. Kapitan ma tylko tyle czasu, żeby poświęcić ostatnią myśl swojej żonie i córce. Potem nie ma już nic. Niech Bóg mu wybaczy, że tylu ludzi straciło życie, a tyle miłosnych listów nigdy nie dotrze do adresata.” Książka ta jest dobrze napisana, a to, co mnie najbardziej pochłonęło przy czytaniu tej powieści, to tło historyczne. Rzadko się zdarza, by akurat ten element zaintrygował mnie i zaciekawił najbardziej, a tutaj o wiele lepiej czytało mi się wszelkiego rodzaju opisy miast i przestrzeni, niż opisy relacji międzyludzkich. Odnośnie do bohaterów, mam wrażenie, że choć są oni różni pod wieloma względami, czy to zawodowymi, czy pod względem otaczającej ich rzeczywistości – są oni bardzo podobni do postaci z pierwszej książki tego autora „Listów do pałacu”. Mam wrażenie, że pisarz już wyrysowane całokształty bohaterów zastąpił jedynie innymi imionami. To sprawia, że przy czytaniu „Wszystkich marzeń świata” na każdym kroku towarzyszyło mi dobrze wszystkim znane uczucie deja vu. Nie wiem, czy był to zamysł autora, czy nie, lecz w moim odczuciu było to niekomfortowe. Rozdziały są długie, a font mały, lecz mi osobiście nie przeszkadzało to w odbiorze historii. Książka jest dobra dla osób, które uwielbiają tematykę historyczną oraz kulturę krajów półwyspu Iberyjskiego. Myślę, że czytelnicy powieści psychologicznych również znajdą tutaj coś dla siebie.

Moja ocena: 6/10*

Za możliwość zrecenzowania powieści, dziękuję wydawnictwu REBIS.

f97e911c04b104527442893d93880922

2 thoughts on “Na pokładzie hiszpańskiego transatlantyku – Jorge Díaz „Wszystkie marzenia świata”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s