Zapewne wielu czytelników kojarzy Fredrika Backmana jako autora ogólnoświatowego bestsellera pod tytułem „Mężczyzna imieniem Ove”. Ja autora kojarzyłam właśnie z tej konkretnej lektury, choć nigdy jej nie przeczytałam. Wśród opinii publicznej dało się odczuć, że jego twórczość jest piękna, urzekająca i zawsze z morałem. Pomyślałam sobie wtedy, że chętnie przeczytam którąś z jego książek, choć od tamtej pory minęło już wiele lat. Nigdy jednak nie sięgnęłam po wszystkim znany bestseller, a zaczęłam od czegoś zupełnie innego — od „Miasta niedźwiedzia”, które swego czasu polecała mi przyjaciółka, a które leżało sobie samotnie na półce osiedlowej biblioteki.

„Miasto niedźwiedzia” Fredrika Backmana, w przekładzie Anny Kicki, opowiada historię mieszkańców małego szwedzkiego miasteczka o nazwie Björnstad. Mieścina otoczona ponurym lasem, który swoją objętością dusi przebywających w niej ludzi oraz zabiera im przestrzeń do życia. I choć wszystko jakoś się toczy mimo przytłaczającej społeczność codzienności, tak miejscem wytchnienia staje się dla nich stare lodowisko. To właśnie juniorzy tamtejszej drużyny hokejowej rywalizują w krajowej lidze. I to właśnie tam jeden człowiek popełnia czyn, który cieniem kłaść się będzie na społeczności małego Björnstad.

Jednym z najstraszniejszych efektów żałoby jest to, że jej brak tłumaczymy egoizmem.

„Miasto niedźwiedzia” to powieść, do której podchodziłam trzy razy przez toporny według mnie początek oraz słowo, które pojawiało się nader często — hokej. Pierwsza, jak i druga próba przeczytania jej kończyły się mniej więcej po dziesięciu stronach, nieważne czy w formie ebooka, czy audiobooka. A przecież tyle dobrego słyszałam, że nie mogłam sobie odpuścić. Kiedy w grudniu zobaczyłam ją na półce jednej z pobliskich bibliotek, uznałam, że dobra — spróbuję kolejny raz. I tym razem się udało, choć łatwo nie było. Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę i jednocześnie mnie przy tym bardzo nużyła, była kwestia hokeja. Z jednej strony rozumiem, iż jakby nie patrzeć powieść jest właśnie w ten sposób skonstruowana, a fabuła się na tym wątku opiera. Nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie było tego za dużo. Oczekiwałam, że w tej małej mieścinie spotkam postaci różne, że mają one do zaoferowania coś więcej niż fascynację tym sportem. Tu niestety odnoszę wrażenie, że to miasto nie żyje niczym innym, a przecież ludzie mają swoje problemy, swoje pasje i każdy osobne życie. I tak niestety musiałam przetrwać pierwszą połowę — dla mnie niestety nudną jak flaki z olejem.

Wielkie tajemnice czynią nas małymi ludźmi, zwłaszcza gdy jest się człowiekiem, przed którym inni mają tajemnice.

Nie mogę tego samego powiedzieć o drugiej połowie książki, która już poza tą monotonię wykracza. Kiedy nastąpił kluczowy moment, kluczowe zdarzenie, w końcu mogłam zapoznać się z bohaterami, zagłębić się bardziej w ich emocje oraz poczuć coś więcej, wciągnąć się. Bo książka mówi o rzeczach trudnych, o niesprawiedliwości, o bólu, o strachu, czy też o zwyczajnej ludzkiej niemocy. I uważam, że przedstawione jest to w sposób bardzo prawdziwy. Tu z mojej strony chciałam zwrócić uwagę na pracę tłumaczki, bo jest to kawał świetnego przekładu. Wracając jednak do fabuły… Tym, co jest najlepszą częścią tej lektury jest jej zakończenie. Zwraca ono uwagę czytelnika, bo nie jest dosłowne, a otwiera pole do rozwinięcia głównego wątku w dalszych tomach trylogii. Ta część jest też tą skupioną bardziej na emocjach niż na samym hokeju i zdecydowanie więcej jest tu wątków pobocznych. Tym samym uważam, że jest to książka bardzo nierówna.

Jedną z najtrudniejszych rzeczy w starzeniu jest przyznanie się do błedów, których nie można już naprawić.

To miała być historia wielowątkowa, urzekająca i działająca na emocje czytelnika. Ja myślę, że nie odnalazłam w niej tego, czego szukałam. Finalnie oceniam ją dobrze, choć odejmuję jej dwie gwiazdki przede wszystkim za nużącą pierwszą połowę. Czy po następne książki sięgnę w najbliższej przyszłości? Na tę chwilę nie czuję takiej potrzeby. Nie wykluczam jednak powrotu za jakiś czas, bo w końcu doceniam tę powieść i jestem ciekawa tego, co się wydarzy w kolejnych tomach.

Ocena: 3 na 5.

Dodaj komentarz